U mnie w domu pamiętam, że w niektóre niedziele, kiedy to cała rodzina gromadnie zjeżdżała się na obiad, prababcia Bronisława wyjmowała bardzo starutką maszynkę, którą mocowało się na stole w przedwojennej kuchni i w niej kręciliśmy makaron. I cieszę się, że mam takie wspomnienia.