Zupy z archiwum mamy · 2014

Pyszne gazpacho z mango. O wyprawie 'Podaruj kilometr’ i wspomnieniach gruzińskich.

Klaudia · 17 lipca 2014 · 4 min czytania

Spotkania i jedzenie.

Ludzie nadający znaczenia konkretnym potrawom, tworzący wspomnienia rozmów, miejsc, zapachów i smaków.

Siedzimy radośni i jednocześnie zadumani myśląc już o naszym ostatnim dniu w Gruzji. Kraju, w którym zakochałam się w marcu i do którego przyjechaliśmy znów korzystając z urlopu i tanich linii lotniczych. Reżyser z teatru i jego pozytywna żona wołają na kolację. "Mamy  świeże rybki, zrobiliśmy gazpacho i przepiórki z ziołami. Chłopacy już ustawiają stoły na tarasie, także zapraszamy wszystkich chętnych". I tak oto, jak to zwykle bywa w Gruzji - niespodziewanie - za chwilę siedzimy wszyscy razem, a z kolacji dla czterech osób powstała uczta dla dwunastu. Znani sobie nawzajem mniej lub bardziej, w naszym ulubionym hostelu 'Kutaisi' wraz z Kote, który opowiada, co chwila ciekawsze historie. Rozmawiamy o wszystkim ze wszystkimi.

W pewnym momencie nie wiem już kogo słuchać, bo zewsząd słyszę niesamowite opowieści, warte największego skupienia i uwagi. Pan na motorze - Marcin P. okazuje się realizować piękną misję - jest uczestnikiem charytatywnej wyprawy motocyklowej Podaruj kilometr. Opowiada nam o trudnościach tej wyprawy, o wytrwałości w dążeniu do celu - bo przecież robi to dla dzieci, o spotkaniach z ludźmi i o tym wszystkim, co w podróżach ważne i piękne. Uświadamiam sobie kolejny raz, że wielcy ludzie są wokół nas, robią niesamowite rzeczy zupełnie naturalnie i z wielką skromnością i pokorą. Marcin nie jest showmanem, nie robi niczego na pokaz. Imponuje nam wszystkim ogromnym sercem. Sens podróży to nie hotele i biura turystyczne. To człowiek, ten który podejdzie do Ciebie, gdy już opadasz z sił i myślisz, że nie podołasz. Ten, który zaprosi Cię na obiad, pozwoli Ci przenocować w swoim bardzo prostym domu i opowie o problemach codzienności. Wysłucha i poda kubek herbaty. Czasem tak niewiele trzeba, by znów uwierzyć w słowo "człowiek".

Marcin - dziękuję za to, że podzieliłeś się z nami Twoim doświadczeniem. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość to wszystko usłyszeć właśnie podczas Twojej misji dla dzieci:)

Podróże kształcą. A ja coraz więcej słucham i uczę się od tych, którzy mówią, że jeszcze wiedzą niewiele, że jeszcze niewiele widzieli. I dzięki nim widzę  s z e r z e j.  Po wspomnieniach czas na przepis na gazpacho po mojemu - z niesamowitym mango:)

IMG_1306

przepis

Pyszne gazpacho z mango. O wyprawie 'Podaruj kilometr' i wspomnieniach gruzińskich.

Składniki

Na 4 porcje (bardziej przystawkowe niż obiadowe)

  • 5 dojrzałych pomidorów (ok. 500g) - pomidorki koktajlowe (ok. 300g) - 2 ogórki - 3 ząbki czosnku - 5 łyżek octu czerwonego - 2 ćwiartki dużego mango - świeża bazylia, ew. szałwia - 1 mała czerwona papryczka chilli - 1 żółta papryczka chilli - kilka łyżek oliwy - sól, pieprz - do smaku

Przygotowanie

  1. Pomidory można sparzyć wrzątkiem i obrać ze skórki, ale jak się nie ma czasu, to nie jest to konieczne - ja tego raczej nie robię.
  2. Do dekoracji odłożyć 4 pomidorki koktajlowe, mały kawałek ogórka, kilka listków bazylii i troszkę posiekanych papryczek oraz jedną ćwiartkę mango. Pozostałe składniki - pomidory, obrane ze skórki ogórki, czosnek, ocet, jedną ćwiartkę mango, papryczki, zioła i oliwę - zmiksować w blenderze na gładki krem. Jeśli konsystencja jest dla was za gęsta, można rozrobić gazpacho z odrobiną wody. Spróbować i doprawić do smaku solą i pieprzem.
  3. Zmiksowane gazpacho można przetrzeć przez sito (nie jest to konieczne, ale konsystencja będzie dzięki temu lepsza). Schłodzić w zamrażarce (na szybko) lub kilka godzin w lodówce.
  4. Gazpacho przelać do miseczek i przyozdobić pokrojonymi w kostkę pomidorkami koktajlowymi, ogórkami, mango, papryczkami chilli oraz ziołami. Pyszności!:)

I jeszcze trochę gruzińskich wspomnień... :)

IMG_1071

IMG_1086

Dawid Garedża:)

IMG_1170

Alaverdi.

IMG_1266

Jaskinia Prometeusza:)

Podziel się przepisem
Autorka wpisuKlaudia – mama

Założycielka Kucharenki. Pisała tu w latach 2015–2019, dziś przekazuje kuchnię córce. Jej przepisy zostają w archiwum na zawsze.

2 komentarzy

  1. Joanna 20 lipca 2014

    Hej, zrobiłam gazpacho po Twojemu i nam bardzo smakowało – perfekcyjne danie na dzisiejszą pogodę krakowską :)

Komentarze

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.