Połowa lutego, a mi się wydaje momentami jakby do Krakowa zawitała wiosna:) Czyste niebo (niemożliwe, wiem), słońce i śpiew ptaków w środku miasta wydaje się ewidentnie nierzeczywistym. A jednak;) Kasza z obiadu z dnia wczorajszego, paczka awaryjnego szpinaku w zamrażarce i kilka zamrożonych niegdyś naleśników (na ten gorszy dzień).