Są takie spotkania, tacy ludzie, gdzie czas nie gra roli. Gdy po latach można ze sobą rozmawiać tak, jakby dopiero co wczoraj się widziało. Gdzie każda godzina płynie tak szybko, jak kolejna minuta. I mimo upływu czasu, w którym każdy z nas się zmienia, wciąż odnajdujemy wspólny język. Mam wrażenie, jakby dopiero co niedawno była matura. Te szkolne dni, w których zamiast na w-f szłyśmy na 'przerwę’ do domu – obowiązkową kawę przy ciasteczkach 'jeżykach’.
Ten czas, w którym wypatrywało się dnia jutrzejszego, studiów, przeprowadzki, nowego miasta. I mimo, że miasto już nie to samo, to przyjaźń pozostaje. Dziękuję Ala:)
Dziś proponuję Wam szybki przepis na bardzo smaczne, domowe ciasteczka. W zależności od tego co lubicie, można modyfikować dodatki. Ja najbardziej chyba lubię mieszankę wszystkiego po trochu ;) Także zamiast 'jeżyków’ będą czekoladowe ciastka z masłem orzechowym. Przejechały z Krakowa do Wrocławia i upomniana po raz drugi, wstawiam w końcu przepis. Żeby nie było, że jestem taką koleżanką, co to się przepisami nie dzieli ;)
Z dedykacją dla Siostry Ali ;) Smacznego!:)
Składniki na ok. 30 ciastek:
– 150g masła
– 200g cukru brązowego
– 120g masła orzechowego
– 200g mąki pszennej
– 1 jajko
– 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
– 1/4 łyżeczki soli
– 150g czekolady (można mieszać mleczną z gorzką, ja użyłam 100 mlecznej i 50 gorzkiej)
– 2 łyżki cukru waniliowego
Dodatki (można wymieszać wszystkie lub wybrać wg uznania, ilość również można zmodyfikować wg własnych preferencji):
– 2 łyżki posiekanych orzechów laskowych
– 2 łyżki płatków owsianych
– 4 łyżki suszonej żurawiny
– 4 łyżki wiórków kokosowych
Przygotowanie:
1. Masło wraz z masłem orzechowym utrzeć z cukrem brązowym oraz waniliowym na dość gładką masę. Następnie wymieszać ją z roztrzepanym jajkiem.
2. Mąkę wymieszać z sodą i solą, a następnie połączyć z masą maślaną (można zmiksować).
3. Czekoladę pokroić w kostkę i wmieszać do masy wraz z dodatkami.
4. Masę można schłodzić w lodówce przez ok. 15-45 minut, dzięki czemu łatwiej będzie się formowało ciasteczka.
5. Piekarnik nagrzać do 175’C (lub jeśli używamy termoobiegu to wystarczy 160’C).
6. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i łyżką nakładać na nią ciasteczkową masę zostawiając dość duże odstępy pomiędzy ciastkami (ok. 5cm) – jedno ciastko powinno być mniej więcej wielkości orzecha włoskiego, lub nieco większe. Wyłożonych kulek nie spłaszczamy – nastąpi to samoistnie w piekarniku, a ciasteczka nie będą dzięki temu zbyt płaskie i się nie wysuszą.
7. Pieczemy przez ok. 17 minut (ew. 20 w słabszych piekarnikach) – do czasu gdy ciastko po dotknięciu palcem nie będzie się zapadać, ale nadal będzie dość miękkie. Odstawić do ostygnięcia – w tym czasie ciastka nabiorą odpowiedniej twardości. Dla mnie najlepsze na drugi dzień, ale na świeżo też je podjadam;)


ojej, ale pysznie wyglądają! Mam nadzieję, że można je zrobić wersji z zamiennikami. Może spróbuję i zrobię trochę przyjemności mojemu dziecku…. i sobie :P
A jakie zamienniki chcesz stosować?:) Myślę, że te ciastka dużo zniosą;)
Dopiero teraz przeczytałam ten w
tekst i aż łzy mi się w oczach zakręciły! Ciastka niesamowicie smaczne! Dziękuję Klaudio za ten wpis. Swoją drogą, gdyby nie te Jeżyki i ta kawa u Cb, na świadectwie maturalnym miałabym szóstkę z w-fu! Tyle straciłam…a jeszcze więcej zyskałam <3
Ala Ciebie do łez doprowadzić twardzielu to nie lada wyzwanie!:) Te Jeżyki to już w naszej pamięci zostaną chyba aż do babciowych lat :) Cóż, ja szóstki z wf-u na pewno bym nie miała;)
Z wiekiem robię się sentymentalna;)
Ciasteczka są przepyszne!!! Robię je w uproszczonej wersji (wszystkie składniki wrzucam do TM, mieszam i na blaszkę)…. wiem wiem, to profanacja tych ciasteczek, ale moje maleństwo nie pozwala mi na zbyt długie przebywanie w kuchni :] Mimo wszystko, błyskawiczne ciastka są rozkoszą dla podniebienia :)
Pozdrawiam serdecznie – siostra Alicji :D
Żadna profanacja :) jak można sobie uprościć życie w kuchni bez szkody dla smaku to trzeba z tego korzystać:) cieszę się że smakują:) pozdrawiam:)
Idealna odpowiedź na moją potrzebę 1. Czegoś słodkiego, najlepiej swojego, żeby nie móc sobie żałować 2. Prawie litr masła orzechowego crunchy, którego muszę sie pozbyć i 3. Duże ilości nagromadzonej (otrzymanej) czekolady. Wyszły super, w mojej wersji tylko z czekoladą i orzechami :-) dzięki! :)
Świetnie, cieszę się, że trafiłam w Twoje smaki!:)