Podróże kulinarne

Paryż – krótka relacja

IMG_2067

W zeszłym roku udało nam się na kilka dni skoczyć do Paryża (ukłon w stronę tanich linii ;) ) i w związku z tym chciałabym Wam przedstawić troszkę kulinarnych ujęć i przemyśleń. Moje dotychczasowe uwielbienie kuchni francuskiej zmierzyło się pierwszy raz z rzeczywistością. Co z tego wyszło? Hmm, chyba jednak bardziej uwielbiam ich przepisy, które odtwarzam we własnej kuchni niż to co jest powszechnie serwowane w różnego rodzaju restauracjach. Może za wiele się spodziewałam, może po prostu budżet był nie ten, by jakieś danie zwaliło mnie z nóg. Bywało dobrze, bywało średnio i tylko raz zostaliśmy zachwyceni – w przypadkowej piekarni, której nazwy nie pamiętam i której odnaleźć później nie daliśmy rady. Pyszna drożdżowa bułeczka z serem roquefort i szynką. Odtwarzałam ją już w domu i jak tylko uda mi się opanować i nie zjeść jej od razu, to w końcu zrobię zdjęcia i podzielę się przepisem :)

IMG_1800

Poza tym moim różnym odbiorem kulinarnej strony Paryża, jedna rzecz podobała mi się bardzo – przejście różnych miejsc śladami Julii Child! Ale ten temat nadaje się chyba na osobny wpis:) Jako jej stała fanka nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności, a mój kochany mąż dzielnie wyszukiwał coraz to inne punkty na mapie, które koniecznie chciałam zobaczyć:) A teraz zapraszam na kilka migawek z Paryża:

IMG_1816

Amerykańskie bajgle we francuskim Paryżu – smacznie i ciepło listopadową porą;) Poza tym uwielbiam zdjęcia w ramkach a Panie mówiły po angielsku. Dla niewtajemniczonych: Francuzi mimo, że w większości angielski znają to niezbyt lubią się porozumiewać w tym języku. Świadczy o tym choćby fakt, że nawet bardzo turystyczne restauracje mają tylko francuskie menu, a kelnerzy pytani o jakąkolwiek pomoc wskazują: tu są dania z kurczakami, tu z wołowiną, a tu sałaty, po czym znikają szybciej niż zdążę o cokolwiek zapytać;)

IMG_1905

Te czapki to jednak podnoszą poziom :)

IMG_1922

Nigdy wcześniej nie umiałabym sobie wyobrazić, że BAR może wyglądać tak urokliwie;)

IMG_1927

IMG_1930

Ladurée – dla mnie ta cukiernia wygrała makaronikami z solonym karmelem. Absolutnie przepyszne!

IMG_1967

IMG_1968

No i Pierre Hermé – kolejne słodkie pyszności. Z makaroników najbardziej smakowały mi te o smaku Crème brûlée.

IMG_1805

A na wzgórzu Montmartre – nie dajcie się zwieść tej pięknej witrynie, wrażenia… nie do opisania… jedzenie – nie do zjedzenia.

IMG_1870

Cafe Charlot – dość modne miejsce w Paryżu i polecane na zjedzenie śniadania. Jest na pewno klimatycznie, ceny raczej wyższe, jedzenie w porządku – choć mi oczywiście trafił się omlet z pokazowym włosem – Pani grzecznie wymieniła na nowy na moją prośbę. Na przeciwko znajduje się pyszny serowy sklep, który dużo bardziej mnie zainteresował;)

IMG_1872

Tutaj właśnie zakupiliśmy do bagietki mały śmierdzący serek za 3 euro, z wyglądu z twardą skorupką, jednak każdy kęs rozpływał się w ustach. To właśnie było pyszne!:)

IMG_1902

E. Dehillerin! Ileż słyszałam o tym słynnym miejscu dla każdego kucharza! Niezliczona ilość patelni i mniej lub bardziej niezbędnych kuchennych gadżetów. Sądziłam, że ceny będą kosmiczne, jednak zdziwiłam się pozytywnie – dlatego też wróciłam do domu z małą patelnią za 7 euro:)

 IMG_1963

Chartier! Miejsce niezwykłe, z długą tradycją i słynne w sieci. Co ciekawe, ceny bardzo przystępne – miejsce na pewno wygrało dla nas stosunkiem jakość/cena. Restauracja budziła we mnie mieszane odczucia, jednak chciałabym do niej jeszcze zajrzeć;) Dlaczego mieszane? Tak wyszło, że przyszliśmy tu ok. 11.50 – na sali było absolutnie pusto, słychać było tylko brzdęki szklanek i widać biegających kelnerów (po co oni tak biegają skoro pusto?). Pani przyjmująca gości posadziła nas w jakimś bardzo przechodnim i niewygodnym miejscu. Spytałam czy możemy usiąść gdzieś indziej skoro i tak sala jest pusta. Początkowo nie zgodziła się, ale jednak zaproponowała nam po chwili nowe miejsce. To wszystko przestało być dla mnie dziwne 15 minut później, kiedy to restauracja pękała już w szwach, kelnerzy uwijali się jak mogli, a goście byli sadzani tak, by nigdzie nie było pustych miejsc. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, żeby w Polsce ktoś dosadził mi 2 obce osoby do stolika, w Paryżu to normalka :) Każdego dosadza się tam, gdzie akurat jest miejsce i w sumie podobało mi się to, bo nieznajomi ludzie zaczynali ze sobą rozmawiać i dobrze się bawili :) Byliśmy tu dwa razy i jedzenie było pyszne lub przeciętne. Mi smakowały ślimaki i absolutnie zachwyciła mnie sałata z prostym sosem. Mąż z kolei zachwycał się stekiem. Jedyne co nie przypadło mi do gustu to kacze udka, wysuszone, a nie takie do jakich przywykłam bazując na francuskich przepisach. Ale wybaczam! Kelner – starszy pan – był niesamowity, niczym prawdziwy gospodarz. Wino, które zaproponował było przepyszne. Dla tej atmosfery warto tam pójść:)

IMG_2048

Piękne bochenki na każdym kroku.

IMG_2057

Pyszne sery, chciałabym mieć w pobliżu choć jeden taki sklepik;)

IMG_2059

IMG_2060

IMG_2061

Świeże owoce morza wyglądają naprawdę pięknie.

IMG_2009

Jest jeszcze kilka miejsc, które chciałabym Wam pokazać, ale to może przy okazji wpisu o miejscach Julii Child;) A poniżej jeszcze punkt widokowy, gdzie można zjeść prawdziwą romantyczną kolację składającą się z bagietki i sera – ławka przed Łukiem Triumfalnym;)

IMG_2035

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Iza z Love For France
    Marzec 19, 2015 at 9:55 am

    Jeśli chodzi o paryskie restauracje, to słyszałam, że im dalej od wieży Eiffla, tym lepiej ;) A co do pustek w resto przed 12tą – otóż tak właśnie, Francuzi mają niezwykłą „higienę” posiłków. Jedzą (wszyscy we Francji!) o tych samych godzinach. Zabawne jest to, że właśnie w okolicy południa i autostrady i sklepy również pustoszeją – wszyscy zasiadają do stołów zwyczajnie – więc to najlepsze godziny, żeby podróżować, czy robić zakupy ;)

    • Reply
      Klaudia
      Marzec 19, 2015 at 10:03 pm

      Dobrze że udało nam się wejść tuż przed godziną zero;)

    Napisz co o tym myślisz