Podróże kulinarne

Rzym od kuchni

Pomyślałam sobie, że ciekawym urozmaiceniem tego bloga mogą być relacje z podróży – oczywiście od strony kulinarnej. Jak wiadomo, podróże kształcą – ja dzięki nim poznaję nowe smaki i czerpię inspiracje do moich kuchennych eksperymentów.

Dziś chciałabym podzielić się moimi wrażeniami z Rzymu. Myślę, że to miasto ma swój specyficzny klimat i warto je zobaczyć przynajmniej raz w życiu. Pomiędzy zwiedzaniem i chłonięciem kultury trzeba oczywiście znaleźć czas na dobre jedzenie – no w końcu to Włochy!

Wszędzie można natknąć się na wszelkiego rodzaju knajpki, jednak trzeba być czujnym, gdyż jest to miasto bardzo turystyczne, a więc łatwo spotkać niezbyt uczciwych sprzedawców, którym raczej nie za bardzo będzie zależało na naszych doznaniach smakowych.

Myślę więc, że dlatego warto zagłębić się w nazewnictwo owych lokali. Na ulicach można zauważyć bary, pizzerie, trattorie, osterie i ristorante. Czym się różnią? Głównie ceną i standardem – także od najtańszego baru do najdroższej ristorante. Warto przy tym zauważyć, że nie zawsze cena idzie w parze z jakością i czasem lepiej można zjeść w dobrej pizzerii niż w ristorante, gdzie zdarza się, że poza szykowną zastawą nie spotka nas już nic bardziej przyjemnego.

Niektórzy mogą się zdziwić wysokością rachunku, ponieważ często nalicza się dodatkowe opłaty. I tak np. na paragonie możemy zauważyć pozycję „coperto”, co oznacza, że płacimy za zajęcie miejsca przy stoliku (ok. 2 euro za osobę) lub tzw. „servizio” czyli opłata za obsługę (ok. 10%). Dlatego warto sprawdzić, jaki będzie rzeczywisty koszt naszego obiadu zanim do niego zasiądziemy, bo wtedy będzie już za późno. To tyle od strony finansowej:)

Do przyjemniejszych rzeczy na pewno należy ogromny wybór artykułów spożywczych – polecam szczególnie wszelkiego rodzaju makarony, tuńczyki w puszkach (uwielbiamy je z mężem jeść ze spaghetti), pesto, kawy (obowiązkowo!), sery (parmezan i pecorino), prosciutto (innymi słowy: szynka parmeńska) oraz ciasta i ciasteczka. To są rzeczy, które nadają włoski klimat potrawom przyrządzanym już po powrocie do domu.

Jeśli chodzi o miejsca, w których jadaliśmy, to szczerze mówiąc bywało różnie. Momentami mieliśmy wrażenie, że lepiej można zjeść w dobrej włoskiej knajpie w Polsce, aczkolwiek są też lokale, które szczerze mogę polecić.

Najwięcej dobrego spotkało nas w dzielnicy Trastevere. Urokliwie, spokojnie i pysznie. Ciekawą ofertę ma też sieciówka Pastarito – bardzo smacznie, niedrogo, no i jedzą tam też Włosi, co o czymś świadczy:) Będąc w Rzymie trzeba napić się niesamowitego cappuccino, bądź co bądź – kawa nas tam ani razu nie zawiodła;)

Co do potraw… Hmm… Powiedziałabym, że trzeba tam jeść, ile się da;) No ale, może wymienię kilka rzeczy, poza pizzą, która jest oczywista:) Bruschetta, ravioli, sałatki, kanapki typu panini, lasagne, spaghetti, no i całe spektrum słodyczy z tiramisu na czele. A do tego, wszystko to, co wygląda kolorowo i pachnie nieziemsko.

Następnym razem dodam przepis na coś smacznego po włosku;)

(Visited 69 times, 1 visits today)

You Might Also Like