Poradnik

BLW i rozszerzanie diety niemowlaka – krzesełko i inne przydatne gadżety

Dziś już ostatni wpis z cyklu dotyczącego rozszerzania diety niemowlaka, BLW i tematach z tym związanych (poprzednie to nasze doświadczenie z BLW i o tym, co może jeść matka karmiąca). Chciałabym Wam teraz przedstawić z jakich kulinarnych gadżetów korzystamy i co sobie chwalimy. Podsunę też przy okazji kulinarną literaturę dotyczącą gotowania dla dzieci i ich apetytu (co jest ponoć zmorą wielu rodziców).

KRZESEŁKO DO KARMIENIA – KORZYSTAMY ZE STOKKE TRIPP TRAPP

Od tego zazwyczaj wszyscy zaczynają. Jakie krzesełko wybrać? Powinno spełniać w zasadzie trzy główne funkcje: łatwe do czyszczenia, wandaloodporne i łatwe do wsadzenia dziecka :) Odpuśćcie sobie wszelkie krzesełka, gdzie materiał na poduszki nie jest łatwy do wyczyszczenia od razu – w przeciwnym razie poduszeczki będą zawsze brudne lub prane po każdym użyciu. Bardzo popularne krzesełko wśród rodziców to model Antilop z Ikei – jego głównym atutem jest cena i to, że jest dość mobilne. Korzystaliśmy z niego na początku i biorąc pod uwagę cenę to nie ma co narzekać, ale przeszkadzały mi dwie rzeczy: dość trudno czyściło się materiał z poduszki i ciężko wsadzało mi się i wyjmowało z niego Anielkę – jakoś nie była dopasowana do tego krzesełka.

stokke tripp trapp

Teraz używamy krzesełka Stokke Tripp Trapp, do którego wzdychałam od początku. Jest bardzo piękne, solidnie wykonane, ma mnóstwo możliwości personalizacji (dodatki kolorystyczne i poduszki łatwe w czyszczeniu, a także możliwość wygrawerowania imienia dziecka) i może nam służyć… przez całe życie. To nie żart, żałuję, że nie miałam go od początku, gdy Anielka się urodziła, bo na krzesełku można zamontować specjalne siedzisko dla noworodka, który jest wówczas wysoko i widzi, co się dookoła niego dzieje. Genialne, bo przecież maluchy zazwyczaj patrzą się w sufit lub są na bujaczku, ale nisko przy podłodze – a tu w zasadzie na wyciągnięcie ręki. Krzesełko ma regulowany podnóżek i wraz z rozwojem dziecka można przystosowywać do niego krzesełko – tak, że nawet dorosły może w nim siedzieć.

Jeśli chodzi o minusy tego krzesełka, to według mnie niepotrzebnie pod tacką są dziurki – gładka powierzchnia byłaby dużo prostsza do czyszczenia, gdy brudne łapki sięgną nie tam, gdzie powinny. Krzesełko nie kosztuje mało, ale jeśli ma służyć przez całe życie (albo choćby do 18 roku życia) to myślę, że jest to dobra inwestycja. Często rodzina pyta się co kupić w prezencie noworodkowi, zrzutka na krzesełko wydaje się być świetną opcją prezentową. No i mamy na pewno też będą zadowolone, że krzesełko wpasowuje się pięknie do mieszkania:)

TALERZYK  – MATA EZPZ

ezpz

O macie EZPZ już Wam wspominałam nie raz, widzieliście ją na pewno u nas na facebooku i instagramie. Świetny pomysł na antypoślizgowy talerzyk, w którym w dodatku można pięknie podać dziecku jedzenie i dekorować te buźki na milion sposobów. W ofercie dostępna jest miseczka, mniejszy i większy talerzyk. My obecnie korzystamy z tego mniejszego i jesteśmy bardzo zadowoleni. Braliśmy go ze sobą też w podróż, gdzie nie było krzesełka i Anielka była w stanie ładnie zjadać z tego talerzyka siedząc u mnie na kolanach. Dla rodziców, którzy nie zawsze wożą ze sobą krzesełko, ta mata EZPZ będzie na pewno sporym ułatwieniem poza domem. Dużym plusem jest fakt, że talerzyk po położeniu na stół po prostu przyssa się do niego i dziecko nie zrzuci go na podłogę (albo przynajmniej nie od razu). Można w nim także podgrzewać potrawy np. w piekarniku oraz myć w zmywarce. My go bardzo lubimy i myślę, że jest to kolejny fajny pomysł prezentowy. Sprawdźcie na instagramie, ile możliwości aranżacji jedzenia daje ta mata.

INNE GADŻETY

Właściwie wydawałoby się, że jeśli jest już krzesełko i talerzyk to nie trzeba nic więcej – śliniak jest chyba bardzo oczywistą kwestią prawda? I to najlepiej cały kaftan z rękawami – niezastąpiony. Jednak jest jeszcze jedna rzecz, która bardzo ułatwia nam karmienie, szczególnie na wyjazdach i wówczas, gdy nie mamy zbyt dużo czasu na jedzenie. Squooshi. Wielorazowe torebeczki z tubką, które wypełnia się od spodu jedzeniem (zupą kremem, musem owocowym czy np. smoothie) i podaje dziecku. Bardzo szybkie w obsłudze, poza tym torebkę można porządnie umyć, ponieważ jest otwierana od dołu. Niestety jedynym minusem jest fakt, że squooshi nie jest dostępne w Polsce i trzeba zamówić je sobie z zagranicy.

squoshi

LITERATURA KULINARNA

Wszystkim zawsze polecam zacząć od książki „Moje dziecko nie chce jeść” C. Gonzales – właściwie powinno się ją przeczytać już w ciąży, bo może pomóc rozwiać wiele wątpliwości związanych już z karmieniem piersią czy mlekiem modyfikowanym. Bardzo duża pomoc dla rodziców, którym wydaje się, że ich pociecha je za mało (czyli mniej niż oni by oczekiwali) – autor świetnie pokazuje fakt, że dzieci wiedzą ile powinny jeść, by się najeść (a przynajmniej wiedzą dopóki im się tego pierwotnego instynktu nie zaburzy). Pokazuje jakie zgubne skutki może mieć zmuszanie do jedzenia. Naprawdę polecam każdemu rodzicowi.

Jeśli szukacie inspiracji przepisowych, to „Gotuj zdrowo dla dzieci” D. Ładochy na pewno podsunie Wam mnóstwo pomysłów na to, jak przygotować zdrowe i ciekawe posiłki. Nie tylko dla dzieci :) Więcej o tej książce pisałam tutaj.

No i na koniec jeszcze klasyk, o którym wspominałam już przy temacie naszych doświadczeń związanych z BLW – „Bobas lubi wybór” Rapley Gill.

A Wy bez czego nie wyobrażacie sobie karmienia maluszka? Macie jakieś swoje sprawdzone gadżety?:)

gotuj zdrowo dla dzieci

You Might Also Like

5 komentarzy

  • Reply
    U Rudej na Talerzu
    Styczeń 16, 2017 at 4:54 pm

    Dzięki za post ! :) My zamówiliśmy krzesełko z Ikei, własnie ze względu na cenę, patrzyłam na to proponowane przez Ciebie i tez się nim zachwyciłam, ale jednak cena mnie póki co odstraszyła. Dzięki, ze mówisz o squooshi, bo się właśnie za czymś takim rozglądałam, ale nie mogłam nigdzie znaleźć :)

    • Reply
      Klaudia
      Styczeń 16, 2017 at 5:48 pm

      Nie ma za co :) No wiem, ja też długo wzdychałam do tego krzesełka;) Ikeowe jest o tyle fajne poza ceną, że jest mobilne, łatwo je wziąć ze sobą wszędzie. A squooshi podrzuciła mi koleżanka, też nie wiedziałam o czymś takim :)

  • Reply
    U Rudej na Talerzu
    Luty 7, 2017 at 6:29 pm

    Hej, Klaudia. Mam jeszcze pytanie. Niby między naszymi maluchami jest trochę różnicy wiekowej, ale powiedz mi proszę, jak odmierzasz jej posiłki stałe ? Chodzi mi o to, że wszędzie pisze się o gramach – mniej więcej tyle i tyle na posiłek. Jakoś to odmierzasz, czy po prostu nakładasz „na oko” na talerzyk ?

    • Reply
      Klaudia
      Luty 9, 2017 at 1:36 pm

      Cześć! Przepraszam że z takim opóźnieniem! Ja nie odmierzam, u nas wszystko na oko;) wiem ile zjada już mniej więcej, choć wiadomo – jak każdy – raz ma lepszy raz gorszy apetyt. A ustalanie tych norm było fajnie opisane w książce „moje dziecko nie chce jeść” na przykładzie mleka modyfikowanego, jak bardzo jest to uśredniane i podwyższane potem na wszelki wypadek. No i przyczyna stresu rodziców gotowa :)

      • Reply
        U Rudej na Talerzu
        Luty 13, 2017 at 7:03 pm

        Dzięki bardzo ! Ja też na oko wszystko robię, ale wiadomo, że przy konsystencji płynnej czy półpłynnej było to bardziej świadome i miałam jakieś tam pojęcie ile córka zjada. Teraz zaczęły się obiadki z jarzynką, posiekane, więc już tak wchodzi porcja na oko ;) A a propos squooshi to bardzo podobny gadżet widziałam na stronie internetowej Smyka – w sklepach stacjonarnych próżno tego szukać, ale ja właśnie zamówiłam przez stronę z dostawa do sklepu. Pozdrawiam !

    Napisz co o tym myślisz